Powered by Blogger.
Launch Your Glam Biz in 3 Days Free Challenge - Join Now!

I'm a business trainer and beauty influencer who will help you build an online business and live life on your own terms!


MEDIA o mnie

how I can help you, rebel girl?

Glam Biz In A Box
Curious about Glam Biz In A Box? Not sure if this will work for you? This is my proven, fast-track solution for service providers who want to create secound or next income stream, using the exact method I teach for growing my beauty franchise business!
Glam Brand That Sells
If you’re ready to take your business to the next level with Glam Brand That Sells, our signature, 6-month program will help you get there! Unparalleled support, all the swipe files and templates, and the full framework are waiting for you inside!
Glam Intensive Day
You know building website, design freebie or setting up sales funnel are your next step, but you don’t have time or tech know-how to set it all up yourself. This premium offer includes our full Day Rate Framework PLUS the actual VIP treatment!
Hi, <i> I'm Alex!</i>
Hi, I'm Alex!

I help enterprising women from the beauty, health and wellness industry earn more in less time, building a great brand image on the Internet.

I'm a cat mom, a self-care freak, a fan of the American automotive industry and heavy sounds. I think the greatest luxury is being able to adapt your work to your lifestyle, not the other way around, and I try to help my clients with that.

I don't know of any wonderful way to make a million in one night because there is no such thing. However, you need to know that to be successful all you need to do is work smart, not hard.

Buntowniczko

pobierz ebooki

01.

30 dniowa mapa startu biznesu

02.

Zdrowszy styl życia w 5 krokach

Favorite products

Tender Care

Tender Care

The iconic formula enriched with luxurious rose oil. Nourishes, moisturizes, protects and soothes dry lips and skin. The tempting scent of the rose makes its use a real pleasure!
Love Potion

Love Potion

Oriental fragrance with notes of ginger, chocolate and white lily will help you create a unique atmosphere saturated with sensuality and excitement. It reminds me of my favorite cookies.
Replenish Masque

Replenish Masque

My favorite hair mask that moisturizes, regenerates and nourishes the hair. Eliminates the frizz effect and reduces split ends. A real HIT!
REJUVENIQE Oil

REJUVENIQE Oil

My favorite overnight scalp treatment and nourishing oil for dry skin. promotes anti-aging, damage repair and moisture. it's so versatile it literally has 101 uses. I use it EVERYDAY.

już w sklepie

Clients love

  • Wojtek's review

    I am a psychotherapist and addiction therapist who helps people regain health and enjoy life again. Thanks to my cooperation with Alex, I smoothly went from having just a FB page to systematic customer acquisition. She led me by the hand, gave me the tools and patiently equipped me with the knowledge needed to build solid business attitudes. Best money ever invested!


    Wojtek Jałoszyński
    Psychotherapist & Therapist

    www.wojciechjaloszynski.pl
  • Daria's review

    I am an istagramer and entrepreneur. I work in the MLM industry. Thanks to the cooperation with Alex, I tidied up my profile and adapted it to a profit-making activity. He has enormous knowledge not only about Instagram, but also about running an online business. We are in constant contact and none of my questions have ever been left unanswered. Firecracker girl. I recommend cooperation to anyone who wants to develop their online business.


    Daria Szczawińska
    Influencer & Entrepreneur

    www.dariaszczawinska.com/
  • Axela's review

    I am a business coach and I deal with my clients comprehensively on a daily basis. In one of the last projects, I decided that I needed technical support for a website. I highly recommend Alex for her high work ethic, very effective communication throughout the cooperation and dedication to this project. If you need technical support, I really recommend it!


    Axela Ronoa
    Business Coach & Entrepreneur

    www.dariaszczawinska.com/

Signup Page widget

.

Wpadam dzisiaj do Was z tematem, który kiedyś sama traktowałam bardzo po macoszemu. Mianowicie prawidłowe mycie włosów. Dowiecie się czym jest i dlaczego jest takiego ważne, ale także kilka słów o tym jak to wszystko wyglądało u mnie przez wiele lat. 



Na blogu podejmowałam już temat mojej pielęgnacji, czyli tego jakich produktów używam i jakie polecam. Moja "rutyna" wyglądała przez wiele lat tak, że po prostu myłam włosy, które wysychały samodzielnie. Nigdy nie przykładałam jakieś dużej wagi do stylizacji ani do tego, że trochę ich mi wypada, ponieważ mam dosyć gęste i mocne włosy.


Przede wszystkim myj włosy tak często jak potrzebujesz, ALE jeśli musisz myć je codziennie może warto pomyśleć nad zmianą pielęgnacji oraz konsultacją z lekarzem celem przeprowadzenia badań i sprawdzenia gdzie leży problem. Często nie zdajemy sobie sprawy, że na stan włosów oraz skóry głowy wpływa wiele różnych czynników. 


Warto wziąć pod uwagę typ skóry głowy (tak samo jak skóra twarzy może być sucha, wrażliwa czy przetłuszczająca się), stan skóry głowy, rodzaj włosów oraz aktualny stan tych włosów. Włosy mogą być również normalne, suche lub przetłuszczające się i np. z tendencją do wypadania czy zniszczone poprzez nieodpowiednio dobraną pielęgnacje. Rodzaj włosów to cechy wrodzone, czyli to czy one są kręcone, proste, cienkie czy grube. Aktualny stan włosów dotyczy stopnia odżywienia, zniszczeń, czasowych problemów z włosami związanych z nieodpowiednio dobrana pielęgnacją, nadmierną stylizacją włosów czy zbyt częstym farbowaniem. Natomiast to jakie leki przyjmujemy czy nasz tryb życia też mają wpływ na ich kondycję. Dobrze jeszcze sprawdzić stopień porowatości włosów. Są włosy wysoko porowate, średnio porowate i nisko porowate. Włosy wysoko porowate i suche powinno się myć rzadziej np. raz lub dwa razy w tygodniu.


Czy mycie włosów codziennie jest zdrowe?

Prawdę mówiąc im częstsze i bardziej agresywne oczyszczanie tym silniejsze wydzielanie sebum. Warto więc unikać codziennego mycia włosów i spróbować zmiany pielęgnacji. Codzienne mycie może też powodować większe wypadanie włosów chociaż wcale nie musi. Na wszelki wypadek warto jednak wstrzymać się od codziennego mycia i sprawdzić czy aby na pewno w odpowiedni sposób myjemy nasze włosy.


Jak prawidłowo myć włosy?

Kilka prostych wskazówek, których warto się trzymać podczas mycia włosów:

  1. Zdejmij wszystkie ozdoby przed myciem oraz delikatnie rozczesz włosy. Ja używam szczotki o bardzo fancy nazwie Tangle Teezer, którą kupisz w każdej drogerii. Nie wyrywa włosów. A i koniecznie jeśli używasz zwykłej gumki do włosów albo co gorsza z tworzywa sztucznego zmień na szmaciankę, którą w drogerii kupisz za ok 5/6zł. Swoje mam już kolejny miesiąc, zwykłe szybko mi umierały i wyrywały mnóstwo włosów.
  2. Jeśli masz na głowie jakąś mega wyszukaną fryzurę po prostu rozplącz włosy delikatnie palcami, nie rozczesuj na sucho. Możesz zmoczyć włosy i rozczesać je w ten sposób byle jak najdelikatniej.
  3. Zmocz włosy ciepłą wodą, ale nie wrzątkiem. Najlepiej, żeby woda też nie była zimna (znam osoby, które się w takiej kąpią i na samą myśl, aż mi zimno brrr). Zadbaj by wszystkie pasma były wilgotne.
  4. Nałóż szampon na dłoń i pamiętaj by użyć niewielkiej porcji. Osobiście używam produktów przy których wystarczy porcja monety 20 groszowej.
  5. W dłoni wymieszaj szampon z odrobiną wody, spień i rozprowadź po dłoniach.
  6. Szampon nakładaj tylko na skórę głowy i włosy u nasady - nie na całą ich długość. Masuj skórę głowy opuszkami palców. Nie drap jej i nie szoruj. 
  7. Spłucz pianę - woda z szamponem powinna swobodnie spływać po długości włosów i to zdecydowanie wystarczy by je umyć.
  8. Nałóż ponownie szampon na dłoń i powtórz cały proces jeszcze raz. Pamiętaj, że przy pierwszym myciu usuwasz największe zanieczyszczenia i brud.
  9. Opłucz włosy bardzo dokładnie by nie pozostawić na nich piany. Podczas spłukiwania produktu pamiętaj by robić to delikatnie i wygładzać je w kierunku ich naturalnego opadania. Im mniej włosy mierzwisz tym mniej Ci ich wypada. Przy ostatnim spłukaniu woda może być odrobinę chłodniejsza by zamknąć łuski włosów.
  10. Odciśnij włosy delikatnie, ale nie pocieraj, nie przeciągaj ich w dół ani tym bardziej nie wykręcaj. 
  11. Po myciu włosów stosuj odżywkę - zawsze. Po spłukaniu produktu (pamiętaj by zrobić to dokładnie dzięki czemu unikniesz wrażenia przetłuszczonych włosów tuż po umyciu) odciśnij włosy. Ja zwykle czekam, aż wyschną samodzielnie. Jeśli jednak musisz je wysuszyć pamiętaj o zastosowaniu środka termo ochronnego i chłodnego powietrza.

Metody mycia włosów


Metoda OMO - w dużym skrócie można ją rozwinąć odżywianie, mycie, odżywianie. Ta metoda z założenia ma chronić włosy w największym stopniu przed substancjami myjącymi z szamponu. Mycie jest poprzedzone nałożeniem odżywki do włosów (z pominięciem włosów u nasady). Potem myje się włosy i ponownie nakłada odżywkę. Zwolennicy tej metody twierdzą, że pozwala uniknąć przesuszenia oraz elektryzowania się włosów. 


Metoda KUBECZKOWA - głównie dla osób z wrażliwą skórą głowy i cienkich, delikatnych włosów. W dużym skrócie polega na rozcieńczaniu szamponu wodą. Pozwala to zużyć mniej szamponu, a także ograniczyć jego bezpośredni wpływ na skórę głowy. 

Używam produktów, o których pisałam tutaj już około roku, ale jestem wdzięczna, że je poznałam i nie pozwolę dotykać moich włosów innym produktom niż te od @monatofficial. Myje włosy na mianę metodą OMO oraz używam tego olejku do skóry głowy przed myciem. 

Jeśli chcesz ulepszyć swoje produkty do pielęgnacji włosów w wielkim stylu, porozmawiajmy o zostaniu jednym z moich klientów VIP. VIP-y oszczędzają 15% na wszystkich produktach (tak, oprócz wbudowanej zniżki na stronie internetowej przy zamówieniach online), otrzymują bezpłatną wysyłkę przy zamówieniach o określonej wartości, dostęp do niesamowitych wyprzedaży, możliwość wyboru ekskluzywnego darmowego produktu dla każdego w miesiącu, w którym złożyli kwalifikujące się zamówienie i mnóstwo dodatkowych korzyści.

Dla wyjaśnienia bycie klientem VIP nie oznacza automatycznej wysyłki ani miesięcznego programu zamówień! Możesz rozłożyć swoje zamówienia VIP na rok w zależności od potrzeb, więc nigdy nie utkniesz ze zbyt dużą ilością produktu. Uzyskaj więcej informacji tutaj lub wyślij mi e-mail, aby zostać dzisiaj VIP-em.

Z początkiem maja wjechała mi dobra energia. Nie wiem na ile jest to zasługa polepszającej się pogody, a na ile zasługa powrotu do biegania. Niemniej jednak przypływ pozytywnej energii natchnął mnie do napisania tego tekstu. Co prawda bardziej będzie to lista z której z czasem będę wykreślać różne rzeczy, ale chce Was trochę zainspirować.



Ostatnio mam wrażenie, że świat zwariował. Jeśli też tak macie to rozgośćcie się wygodnie, zróbcie sobie kawę i zapraszam do stworzenia własnej listy. Czasem skupiamy się na rzeczach, których aktualnie nam brakuje i zapominamy o big picture, które powinno nam przyświecać. Robimy listy celów, marzeń i całą masę przeróżnych "to-do-list", ale często to się na nich znajduje nie jest tak naprawdę "nasze". 


Dlaczego? Z dużym prawdopodobieństwem zostaliśmy wtłoczeni w pewne schematy, wpasowani w normy i wychowani w krzywdzących stereotypach. Wszystko nam mówi jak mamy żyć, jak mamy się czuć, jak wyglądać i czym jest sukces, a w rezultacie czym jest szczęście. Zamiast tego powinno się uczyć samodzielnego myślenia, luźniejszego podejścia niektórych "mega poważnych" rzeczy, samodyscypliny czy tego jak być szczęśliwym człowiekiem. 


Kilka lat temu widziałam listę Natalii z bloga jestrudo.pl i dzisiaj wracam ze swoją. Przy czym ona się znacząco różni od tej, którą napisałam kiedyś. Tak czy inaczej zapraszam do przeczytania.


Marzenia, wyzwania, cele i kaprysy:

  • przełamać się i więcej praktykować mówienie po angielsku co by podnieść się z poziomu B1 do C2
  • nauczyć się mówić po hiszpańsku (umiem zaledwie kilka zwrotów zasłyszanych w serialach, wiecie Netflix rządzi), włosku (bo tak), japońsku i może arabsku (bo dlaczego nie?)
  • skończyć studia za granicą
  • poprowadzić publiczne wystąpienie
  • poprowadzić kreatywne warsztaty
  • otworzyć firmę za granicą (jeszcze nwm gdzie mnie poniesie)
  • skoczyć ze spadochronem
  • polecieć paralotnią
  • skoczyć na bungee
  • nauczyć się pływać
  • nauczyć się jeździć na rolkach (rolki są, ale wciąż się boje połamania nóg)
  • zrobić sobie kilka dziar (także makijaż permanentny brwi bo jestem leniwa)
  • zaśpiewać publicznie piosenkę (tak by nikt nie ogłuchł, czyli najpierw nauka śpiewania)
  • nauczyć się grać na gitarze (umiem póki co na nerwach)
  • wydać wszystkie swoje książki i wiersze (napisane, aż dwie i na razie tyle)
  • uczestniczyć w profesjonalnej sesji zdjęciowej (tak, takiej z "odważnymi" zdjęciami także)
  • zrobić w końcu prawko
  • nauczyć się chodzić w szpilkach
  • zrobić kurs makijażu
  • wrócić do malowania i rysunku (może trzasnąć sobie własną pracownię?)
  • nauczyć się yogi
  • pokochać na nowo swoje ciało i pozbyć się kompleksów
  • spędzić święta w górskiej chacie
  • wykąpać się nocą w jeziorze - nago
  • spędzić weekend w SPA
  • wrócić do blogowania
  • odpalić kanał na YT
  • wrócić do biegania
  • odpalić na nowo IG
  • pisać artykuły dla kilku portali
  • ogarnąć projekt własnego tiny house (a w nim tiny pokoik dla moich kociaków)
  • kupić kawałek ziemi najlepiej w środku lasu z dala od ludzi by postawić tam swój tiny house
  • zaplanować swój ogród wokół tiny house i mieć własne warzywa i owoce
  • "wyhodować" własne awokado
  • nigdy nie przestać marzyć
  • założyć fundację na rzecz kotów 
  • może jeszcze się kiedyś zakochać

Po stworzeniu tej listy poczułam się mega dobrze. Będę ją aktualizować co jakiś czas dlatego będzie wisieć w widocznym miejscu tego bloga. Mam nadzieję, że i Was zainspiruje do stworzenia własnej listy. Powinno się pielęgnować swoje wewnętrzne dziecko i starać się spełniać nasze marzenia. Pamiętajcie, nie dajcie sobie wmówić, że się nie da albo że czegoś nie jesteście w stanie zrobić.

Tytuł zdecydowanie celowy i mający nakłonić Cię do przemyślenia tematu. Poza tym lubię swego rodzaju przewrotność, ale także sarkazm, ironię i emocje. Wiedz, że właśnie takich rzeczy możesz się tu spodziewać.



Nie będę ukrywać, że do napisania tego tekstu zainspirował mnie tekst o kobiecości przeczytany u Blimsien, która do pewnego stopnia jest dla mnie wzorem blogerki. Chyba mogę tak z czystym sumieniem napisać. 



Miała rację. Nie każda z nas lubi być kobietą. Nie każda z nas wie co to dla niej właściwie oznacza. Dla mnie przez pewien czas był to komar, który nie pozwala spać i masz ochotę go zamordować. To będzie szczere wyznanie. Nigdy nie lubiłam być kobietą. Wolę by mnie postrzegać jako człowieka i osobę, a dopiero potem kobietę. 


Przez pewien czas musiałam rozpychać się łokciami w męskim świecie. Teraz widzisz, że prowadzę bloga, kanały w mediach społecznościowych i jest całkiem okej. Przez wiele lat projektowałam głównie dla kobiet od zwykłych grafik przez branding i www. Nie zliczę ile razy słyszałam, że jako kobieta powinnam się zająć czymś innym. Pomijam komentowanie zainteresowań, które "nie są kobiece" przez zarówno panów jak i panie. 


W różnych momentach życia różnie postrzegałam swoje ciało. Od chwilowego zachwytu po jakiś dziwny rodzaj wstydu, który czułam już jako dziecko w szóstej klasie podstawówki, które zostało klepnięte w tyłek w sklepie przez starego zboka z przyczyn zupełnie mi wtedy nieznanych, mimo że nie było w tym mojej winy. Nie zliczę krępujących sytuacji kiedy czułam się naprawdę źle przez to jak ktoś w niewybredny sposób skomentował mój wygląd i jeszcze sądził, że powinien to być dla mnie komplement. Szokująca jest skala tego zjawiska w Polsce. Ale chyba jeszcze gorsze jest to, że nikt nam nie tłumaczył, że to nie jest normalne, nie powinno mieć miejsca i że nie jest nasza wina.


Nie będę tu pisać jak ważna jest edukacja seksualna, która w Polsce praktycznie nie istnieje. Ani o tym, że zajęcia z wychowania do życia w rodzinie są kpiną, ponieważ zdarzają się przypadki, że są prowadzone przez księży. Nie znajduje na to logicznego i racjonalnego wyjaśnienia. Ten tekst nie jest też miejscem by mówić o tym, że kobiety mają prawo do stanowienia o sobie, zarabiania tyle samo co mężczyźni na tych samych stanowiskach itd. To oczywistości. 


Nie nazwę się tu także aktywistką chociaż strajk kobiet nie jest mi obcy. Za to mogę o sobie otwarcie powiedzieć, że jestem feministką i jestem z tego dumna. FEMINISTKĄ nie FEMINAZISTKĄ. Parytety są złe. Dyskryminacja jest zła. Kropka. Nigdy nie spaliłam stanika, nie mam brody i lubię mężczyzn, którzy są ludźmi. I tak, chodziłam kiedyś w glanach. W rodzimym kraju można powiedzieć, że jestem najgorszym sortem człowieka. Kobieta, feministka, ateistka choć uduchowiona (innym razem porozmawiamy co to znaczy) i może nie jestem zupełnie wege to jem w większości warzywa i owoce więc jeszcze tylko brakuje, żebym była homo i ruda... 


Teraz może i nie wszędzie, ale czasem wciąż panuje narracja, że kobieta jest "szyją" o czym pisze Nina. Też kiedyś imponowały mi silne kobiety. Do pewnego stopnia nadal imponują, ale nieco inne kobiety. Chociaż i one są dzisiaj nieco inne. Nie myślę o sobie w kategoriach czy jestem silna bo szczerze mówiąc nie postrzegam się w ten sposób. Czasem myślę, że ta siła jest trochę toksyczna i opłacona pewnym cierpieniem. 


Bardzo wiele razy starałam się sobie i innym coś udowodnić. Wiesz, że jestem silna i mądra bo za ładną nigdy się nie uważałam. Nigdy nie rozpatruje siebie w ten sposób. Potrafię być bezwzględna, agresywna i zimna jak cholerna skała. Przez bardzo długi czas nosiłam zbroję, która po zdjęciu tylu części i ponownej próbie założenia gdzie nie gdzie uciska, uwiera i obciera... Jak człowiek się tak konkretnie otworzy trudno jest wrócić do stanu poprzedniego. Moją zbroją i siłą był/jest specyficzny sposób bycia, określone poczucie humoru, ubiór czy nawet do pewnego stopnia wyuczona pewność siebie. Jakkolwiek to teraz zabrzmi jestem kobietą, która zawodowo ma dość dużo tej pewności siebie lecz na płaszczyźnie osobistej jest nieco gorzej chociaż podobno tego nie widać. 


Paradoksalnie żyjemy w czasach w których ludziom łatwiej przed sobą nawzajem zdjąć ubrania niż szczerze porozmawiać o tym co nam w duszy gra i co nas głęboko boli. Boimy się odkrywania swoich słabości bo wychowaliśmy się w świecie w którym nie ma miejsca na słabość czy okazywanie emocji, które są jako owa słabość postrzegane.


Przez jakiś czas słowa, że więcej facetów mogło by być jak ja równie skorych do bitki i wypitki wybrzmiewały niemalże jak obelga. Choć dawna ja, ta nosząca zbroje do pewnego stopnia z takiego tekstu byłaby zadowolona. Precyzując tekst padł podczas urodzin przy okazji podjęcia wyzwania w zapasach. Dlaczego to wybrzmiało jak obelga? Bo coś przy tej okazji zrozumiałam.


Od bardzo dawna słyszę, że pod wieloma względami mentalnie bliżej mi do mężczyzn. Mówiąc obrazowo potrafię sobie upolować zwierza, ogarnąć jaskinię i bronić swojego przysłowiowego kwadrata jeśli zajdzie potrzeba. Mówiąc aktualnym językiem ugotuję, meble złożę, a i strzelać umiem. Jednak wciąż nie potrafię samej siebie przytulić. Tak łaskawie i powiedzieć sobie to jest ok, jesteś wystarczająca. 


Jestem tu dziś z pozycji nienawidzenia sukienek, noszenia się praktycznie jak chłopak i zachowywania się niemalże jak chłopak. Nie lubię komedii romantycznych szczególnie tych typowych, które zawsze kończą się hollywoodzką bajką o życiu i długo i szczęśliwie. Lubię horrory, filmy akcji, Amerykańskie fury bo nie ma lepszej muzyki niż ryk V8, gry komputerowe, motocross i parę innych mało oczywistych sportów. Potrafię zmienić koło, przepaloną żarówkę i w aucie i wiem jak wyjąć akumulator. Wiem, że pewnych rzeczy nie jestem w stanie zrobić i się z tym pogodziłam. Przynajmniej na tyle na ile można. 


Już nie mam alergii na słowa "córka to nie jest praca dla kobiet". Choć tato przekonał się, że nie straszna mi ani kosiarka, ani wiertarka ani betoniarka i że z wiatrówki mam niezłego cela. Tak samo jak ja się przekonałam, że mogę nosić sukienki i że to wcale nie boli ani nie gryzie i może być fajne. A nawet całkiem miłe i wcale nie wiązać się z głupimi komentarzami innych. 


Bo widzisz mimo swojej raczej drobnej postury, mimo że byłam nazywana żyrafą albo mutantem ze względu na swoje 178cm wzrostu odkąd pamiętam zawsze czułam się jak chłopczyca. Kiedy inne dziewczyny rozmawiały o malowaniu paznokci albo plotkowały o chłopcach ja się niemiłosiernie nudziłam. Także od nich słyszałam, że mam męskie zainteresowania cokolwiek to w dzisiejszym świecie znaczy.


Głęboko pragnę byśmy wszyscy żyli w świecie w którym każdy może być sobą. Kobietą, mężczyzną, hetero, homo, wege, mięsożercą itd Byłoby bardzo dobrze gdybyśmy wszyscy mieli dla siebie nawzajem więcej akceptacji i empatii. Utopijne marzenie o tym by zarówno kobiety jak i mężczyźni mogli żyć i wyrażać się bez obawy o lincz. Bez popadania w skrajności i wzajemnym szacunku. Bo ta kobieta, która co miesiąc krwawi może być kim zechce i powinna, ale powinna także przestać słyszeć na każdym kroku, że jest nieracjonalna, emocjonalna albo przewrażliwiona.


Nie jestem pewna czy lubię być kobietą. Mam jako taki zmysł estetyczny (potwierdzone info przez ludzi, którzy widzieli moje projekty albo zachwycali się remontami wszelkiej maści). Lubię kwiaty,  kocham naturę i zwierzęta. Moje kocie dzieci kocham równie mocno jak niektórzy swoje ludzkie potomstwo. Lubię czasem wyglądać ładnie albo się pomalować, ale też lubię mieć przeświadczenie, że taka bez makijażu jestem okej. Wciąż mam jakieś takie poczucie, że nie do końca umiem grać zespołowo, ale nie przeszkadza mi gdy współpracuję. Mam świadomość co i jak chce robić. Samoświadomość to bardzo dobra rzecz. Nie lubię różu i lubię to, że go nie lubię. Akceptuje to, że jestem fizycznie słabsza od płci przeciwnej co nie znaczy, że odpuszczam wyzwania. 


Jestem pewna, że chce zaakceptować siebie, ale najpierw muszę tą siebie znaleźć na nowo. Wyłącznie po to by spojrzeć na siebie w lustrze i z dumą móc przyznać, że te wszystkie blizny (na ciele i duszy) to nie są skazy tylko pamiątki bitew z których wyszłam obronną ręką. I że taka z kolczykami, dziarami, bliznami i długimi pazurami (tak to jest coś co jest moim znakiem rozpoznawczym własne zdrowe najlepiej w czerwonym kolorze), ale nawet w wyciągniętej koszuli i trampkach mogę o sobie powiedzieć "tak jest dobrze, wszystko jest na miejscu". Zobaczyć pewną i świadomą siebie po drugiej stronie, która się nie sabotuje i jest swoim największym wyznawcą. Czytaj osobą, która wierzy w siebie bardziej niż inni w nią wierzą. Póki co ta proporcja jest zgoła inna. 


Pozwalam sobie na słabość, wrażliwość i słuchanie swojej intuicji, którą czasem wyciszałam. Wiele razy słyszałam, że nie umiem odpuszczać. Wiem, że nie potrafię przede wszystkim sobie odpuszczać. Z drugiej strony wiem też co to lęki, stany przed depresyjne, depresja, myśli samobójcze, poczucie osamotnienia, niechęć do życia itd I jakoś to wszystko przetrwałam. Po części właśnie dlatego, że nie umiem odpuszczać. Gdybym odpuściła x lat temu prawdopodobnie byłabym kolejnym zaklepanym miejscem na cmentarzu. Więc jeśli mnie pytasz jaka jest moja super moc to jest właśnie to = wewnętrzny wojownik. 


Odkąd pamiętam ciągle z czymś walczę i czasem opadam z sił. Jak teraz. Jest nowe poszukiwanie tego wojownika, a właściwie wojowniczki. To nie koniec, to początek drogi. Gdybym miała teraz sobie wyobrażać jaka chce być to byłoby to skrzyżowanie elfa z żeńską wersją Wiedźmina i Czarną Wdową. I odpowiadając na Twoje pytanie, tak wciąż jestem dzieckiem. Musiałam szybko dorosnąć. Próbuje się z tym dzieckiem polubić zamiast je wycinać w pień. Nie utrudniaj mi tego.

Dzisiaj przychodzę do Ciebie z tematem przy którego poruszaniu burzy mi się krew. Chodzi o mianowicie o multi level marketing czy inaczej zwany również network marketingiem czy marketingiem rekomendacji. 



Niezależnie od tego jakby tego nie nazwać wydawałoby się, że wiadomo o co chodzi. Otóż niestety, nie. A przynajmniej nie zawsze. 



Część osób zapewne czytając ten artykuł wyskoczyłoby z tematem, że MLM to scam, ściema, piramida finansowa czy jedno wielkie oszustwo. Nie zgadzam się z takim generalizowaniem, ponieważ jest mocno krzywdzące. Network marketing to taki sam biznes jak każdy inny tylko nieco inaczej funkcjonuje. 


Jest uważany za oszustwo, ponieważ często osoby, które go promują robią to w niewłaściwy sposób. A nie oszukujmy się w żadnej branży pracując pół godziny dziennie z telefonu nie będziesz kurwa bogaty po tygodniu czy nawet dwóch latach. 


Mit #1 - Wystarczy pół godziny dziennie i smarphon. Dlaczego to totalna bzdura, ale wiele osób się na to łapie? Problem leży w braku cierpliwości i oczekiwaniu natychmiastowej gratyfikacji (fachowe nazewnictwo psychologiczne). Otóż nie wystarczy Ci pół godziny dziennie i telefon szczególnie na początku gdy musisz, a przynajmniej powinnaś zrobić research, poznać konkurencję, poznać produkty, opracować strategię i zastanowić się ile czasu chcesz pracować. Uwierz mi to są długie godziny i zęby zjedzone na temacie.


Mit #2 - Ten biznes jest dla każdego, wystarczy Ci dostęp do Internetu. Nie wystarczy. Internet jest pełen wszelkiej maści ekspertów od wszystkiego. Przy czym nie każdy jest dobry. Ten biznes jak każdy inny własny biznes wymaga od Ciebie nie tylko narzędzi w postaci Internetu, komputera czy telefonu, ale przede wszystkim określonych cech jak chęć uczenia się, samodzielnego myślenia, jako takiej organizacji, samozaparcia, twardego dupska na przyjmowanie kopniaków i kurewsko dużej ilości cierpliwości bo efekty przyjdą, ale nie pierwszego dnia.


Mit #3 - Koszt na start jest niewielki, potem inwestujesz tylko swój czas. No sorry but not sorry, ale nie mogę się zgodzić. Okej inwestujesz w produkty, ALE potem jeśli są jakieś nowości itd to wypadałoby je znać co oznacza, że powinnaś być świadoma kolejnych wydatków. Dlaczego? Bo polecanie produktów, których nie znasz i nie używałaś, a mówisz innym, że są świetne to zwyczajne kurestwo. 


Mit #4 - Firma da Ci wszystko czego potrzebujesz by osiągnąć sukces. Kolejny czerwony dzwoneczek mi się odpala. Dlaczego? Bo niektóre mega znane marki (nie będę pokazywać palcem) czasem wprowadzają na rynek produkt, który niekoniecznie wiedzą jak sprzedawać i konsultant musi kombinować sam. Przy czym nie każdy kombinuje w dobrą stronę. Jestem w dwóch firmach kosmetycznych, a rzeczy typu joga twarzy to są rzeczy, które są MEGA pomocne jeśli chcesz sprzedawać produkty do cery. Powinnaś zdobywać wiedzę z różnych źródeł i wiedzieć jak możesz się wyróżnić na tle konkurencji, która jest duża. 


Mit #5 - Podróżujesz, masz auto, słonia na łańcuchu (wpisz cokolwiek) za DARMO. No nie za darmo bo jest to OPŁACONE TWOJĄ KURWA CIĘŻKĄ PRACĄ. W każdej firmie są określone zasady, progi i wymogi, które trzeba spełnić by takie gratyfikacje dostać. Przepraszam spełnić i sobie wypracować. Nie dostać. Za darmo to możesz dostać w pysk od smutnej rzeczywistości, która Cię zmiażdży jak nie jesteś odporny. 


Mit #6 - Nie musisz zakładać własnej działalności gospodarczej. Si, na początku nie musisz. ALE jak osiągniesz określony poziom to w każdej jednej (ja nie znam firmy w której by tak nie było) to musisz założyć własną działalność. Kropka. Mówienie, że jest inaczej to też narażanie się na krytykę jak ktoś Cię potem zapyta "ej ale jednak muszę założyć firmę". Nie wspomnę już o kanałach na Youtube, które zrobiły sobie używanie na tematyce #antymlm między innymi przez tego typu rzeczy.


Mit #7 - Ta firma jest najlepsza, jej produkty są bezkonkurencyjne. Tutaj mam ochotę wstawić gif z biciem braw na stojąco, ponieważ większej bredni w życiu nie słyszałam. Co innego wiara w produkty, które działają, a co innego powtarzanie bredni, które wciskają Ci pseudoliderzy. KAŻDA FIRMA MA JAKIŚ PRODUKT, KTÓRY JEST BUBLEM. Każda. Wszystko jedno czy mowa o popularnych "firmach katalogowych" czy o tych, które znajdziesz w drogerii w swoim mieście. Oczywiście, że konkurencja jest. Twoja brocha w tym, żeby nie polecać bubli i żeby umiejętnie sprzedać. Nauczy Cię tego praktyka, a nie lider, który twierdzi, że tej konkurencji nie masz. Przekonasz się odpalając wujka Google.


Mit #8 - Musisz słuchać swojego lidera, on wie lepiej. No właśnie problem w tym, że nie zawsze. To nie jest żadne bóstwo ani alfa i omega. Liderzy są omylni. TY także. Jesteśmy ludźmi. Kropka. Jak ktoś twierdzi, że potrzebny Ci super lider bo bez tego niczego nie osiągniesz to powiem Ci coś czego możesz użyć "no to potrzymaj mi piwo i patrz". Skąd to wiem? Ano stąd, że pomagam dziewczynom, które nie są w moich strukturach, a często są w zupełnie innych firmach.


Mit #9 - Buduj relacje, a zobaczysz efekty. No i mam zgryz bo generalnie to nie jest taka najgorsza rada. Tylko, że w przypadku MLMu często budowanie relacji kończy się na wypisywaniu wiadomości do osób niezbyt zainteresowanych, czyli zwyczajnym spamie. Tyle ma to wspólnego z budowaniem relacji co ja z kościołem katolickim. Dlatego jest trochę jak w Ktokolwiek widział ktokolwiek wie z tymi relacjami są poszukiwane, ale nikt tak naprawdę nie wie jak się za to zabrać. Dlatego czasem warto zainteresować się reklamą. 


Mit #10 - Nie musisz nic sprzedawać. Moje ulubione i nie wiem czy nie powinno być numerem jeden na tej liście. Od razu powiem, że OWSZEM MUSISZ. Chociaż niezbyt lubię słowo musisz to prawda jest taka, że tej sprzedaży potrzebujesz się nauczyć bo jak inaczej chcesz prowadzić biznes? No jak? Jakbyś tego nie nazwała to jest sprzedaż. Na rozmowie kwalifikacyjnej do standardowej pracy etatowej również sprzedajesz tylko siebie. Tzn., swoje umiejętności bo mi ktoś zaraz porówna rozmowę kwalifikacyjną do sutenerstwa i dopiero się zrobi dym.


Zdaje sobie sprawę, że tym tekstem wkładam kij w mrowisko, ale jak to się mówi raz się żyje ;) Mam nadzieję, że tekst przypadnie Wam do gustu. Dajcie znać w komentarzach co byście dodały do tej listy. Sama jestem ciekawa czy macie jakieś swoje ulubione powtarzane hasła!

Jeśli mnie znasz lub obserwujesz od jakiegoś czasu to wiesz, że nie jestem mega mocna w takich rzeczach jak fotografia, ale radzę sobie choćby z pomocą zdjęć stockowych. To jednak jest nie zawsze wystarcza. Zaczynajmy!



Co zatem zrobić jeśli masz dwie lewe ręce do robienia zdjęć? Możliwości jest całkiem sporo. Przede wszystkim warto się skupić na używaniu tego co już masz, czyli nauczyć się obsługiwać np. swój telefon. 



Nie przedłużam zatem. Chcę Ci dzisiaj przedstawić kilka sposobów na to jak poradzić sobie z tematem bycia foto antytalenciem. Warto zacząć od tego co już masz (ja naprawdę wiem, że to oklepane), ale ze smartphona możemy naprawdę sporo wycisnąć.

Polecam kilka aplikacji, które sporo Ci ułatwią:

  • Tezza - minimalistyczna aplikacja z całkiem sporą ilością filtrów zarówno do filmów jak i zdjęć.
  • Lightroom - darmowa apka do edycji zdjęć od Adobe. Można korzystać z filtrów wbudowanych albo stworzyć własne. Ja się cały czas do niej przekonuje. Zobaczymy co będzie z tego romansu.
  • Foodie - całkiem fajna aplikacja do zdjęć choć mam nieco wrażenie, że chyba bardziej dla zdjęć związanych z gotowaniem (nie tylko ze względu na nazwę), ale sprawdź sama.
  • Candy Camera - kiedyś korzystałam. Apka całkiem sporo. To i owo jest nam w stanie poprawić.
  • PicsArt - jest mocno pojechaną aplikacją. 7 dni darmowego testu, ale można w niej zrobić niezłe arcydzieła.
Nie będę Ci mówić, którą apkę powinnaś wybrać. Myślę, że każda na swój sposób jest użyteczna i ma spore możliwości. Jedna rada - przetestuj sama i zdecyduj czego chcesz od aplikacji, której będziesz używać na co dzień. Nie chodzi o to by mieć ich dziesięć. Tylko by znaleźć taką, która będzie odpowiednia dla Ciebie.

A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o fotografii telefonem poniżej znajdziesz kilka osób, które są w tej dziedzinie znacznie bardziej ogarnięte ode mnie.

  1. Magik od smartphona, czyli Krzysiek Sacharski
  2. Inez, zawodowy fotograf (a może powinnam napisać fotografka?)
  3. Domika, fofotgraf prowadząca Kobiecą Foto Szkołę
Od siebie mogę tylko dodać, że warto robić tych zdjęć jak najwięcej. Wciąż mam z tym problem bo ja po drugiej stronie aparatu to wciąż mało naturalny stan. Z powodzeniem udaje mi się robić jakieś nawet nie najgorsze zdjęcia, ale robić zdjęcia sobie to już inna para kaloszy.

P.S. Jeśli tego nie wiesz (pewnie o tym zbyt wiele nie mówię) w temacie robienia zajebistych (bez gwiazdkowania) fotek własnej osobie podziwiam Sorelle, która podbiła swoimi zdjęciami internety.


Niedługo walentynki... Nie każdy lubi ten czas, ponieważ przez wielu kojarzy się z komercją i kiczem. Generalnie nie ma nic złego w zarabianiu pieniędzy, ale nie oszukujmy się bo przecież by dana osoba czuła się przez nas kochana wcale nie musimy ich wydawać. Przychodzę dzisiaj do Ciebie jednak z przewodnikiem prezentowym nieco innym niż wszystkie, ponieważ wymyśliłam sobie, że ten rok będzie spod znaku #SELFLOVE...



Niezależnie więc od tego czy jesteś w związku czy też nie, chciałabym (czego pragnę dla siebie i staram się nad tym pracować) by każda z nas była w jak najlepszym związku z samą sobą. Co to znaczy? Z własnym zdrowiem zarówno tym fizycznym jak i psychicznym. To dobry czas by skupić się nie tylko na swoich marzeniach i ich realizacji czy pracy, którą kochasz, ale przede wszystkim zadbać o siebie. Jak chcesz zadbać o swój biznes, o swoją rodzinę i bliskich bez dbania o siebie? To niby oczywiste, ale każda z nas o tym notorycznie zapomina! 


Nie przedłużam więc i zapraszam dalej. Będzie coś dla ciała i dla ducha :) 


1. Detox C9 - zawiera aloeas do picia, . Dlaczego warto? Przede wszystkim detox całego organizmu, ale jeśli chcesz zgubić kilka kg to również się nada. Poprawia zdrowie, podwyższa poziom energii itd. Znaczna część osób, które stosowały pozbyła się objawów alergicznych, migren, bólów menstruacyjnych itd. Sama się zastanawiam czy nie skorzystać za jakiś czas. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym zestawie zachęcam Cię do kontaktu z Darią z Grudziądza, która jest influencerką zajmującą się marketingiem, biznesem online i mlmem. Współpracuje z firmą Forever, a jej misją jest pomoc kobietom w poznaniu własnej wartości, dodaniu im pewności siebie i osiągnięciu niezależności finansowej. Cena zestawu to 510zł i możesz go kupić zgłaszając się do Darii.


2. Zestaw do masażu (roller + kamień Gua-Sha) - zestaw do masażu twarzy, szyi i dekoltu, ale także całego ciała. Składa się z rollera i kamienia Gua-Sha. Wykonany ręcznie. Ten, który wrzuciłam na grafikę jest wykonany z czarnego obsydianu. Przyznam szczerze, że wybrałam go bo jest piękny, ale obsydian czarny jest minerałem, który ma właściwości ochronne przed złą energią. Dla delikatnych i wrażliwych. Dodaje odwagi i wiary w siebie. Masażer rolkowy pobudza syntezę kolagenu, redukuje opuchliznę, ujędrnia skórę, poprawia krążenie krwi, redukuje opuchliznę wokół oczu i powiek. Natomiast Gua-Sha wyszczupla, poprawia kontur twarzy, pobudza syntezę kolagenu, silnie ujędrnia skórę i mocno pobudza krążenie krwi i limfy. Mój zestaw już do mnie leci 🥰 Cena to 139zł i znajdziesz go tutaj


3. Olejek Rejuveniqe - intensywnie nawilża, dodaje blasku włosom i regeneruje. Można stosować do skóry głowy, końcówek oraz do cery (przed kremem na noc) czy do ćwiczeń z Yogi twarzy. Nadaje się także na suche miejsca, popękane usta itd. Zawiera 14 naturalnych olejków bogatych w omega-3. Cena regularna to 475zł. Znajdziesz go tutaj. Cena dla klientów VIP i MP jest niższa.


4. Peeling do ciała Swedish Spa - peeling solny z serii Swedish Spa od Oriflame. Dokładniej mówiąc z kryształkami soli i łupinami migdałów. Daje naprawdę konkretny efekt miękkiej skóry. Najlepiej używać 1/2 w tygodniu. I generalnie nie polecam do twarzy (szczególnie jak masz ranki, bardzo suchą skórę itd) raz to sobie zrobiłam, nie pytajcie co wtedy czułam. Polecam używam w komplecie z masłem do ciała z tej samej serii. Nie będę obiektywna bo uważam, że to najlepsza seria do ciała tej firmy. A do tego pachnie obłędnie. Jeśli zapach jest czymś na co zwracasz uwagę w kosmetykach to pokochasz tę serię równie wielką miłością co ja. Peeling znajdziesz tu, a masło tu. Regularna cena peelingu to 49,90zł.


5. Perfumy Sublime Nature Tuberose - ciężko nawet zabrać się za opisanie tego zapachu, ale robi takie wrażenie, że trudno o nim zapomnieć. Kwiaty tuberozy, drzewo sandałowe, wanilia,  i takie klimaty. Stworzone przez mistrzynię perfumiarstwa Nathalie Lorson, która tworzyła perfumy dla takich marek Dolce & Gabbana, Dita Von Teese czy Pierre Cardin. Drugi Sublime Nature Tonka Bean też jest mega. Wiecie są kobiety, które kochają buty... Ja wiem, że są "adidasy", trampki, szpilki, botki, baletki i chyba na tym koniec. O perfumach mogę powiedzieć tyle, że 10 flakonów to mało. Często słyszę opinie "dajcie spokój Oriflame to syf" i skóra mi cierpnie. Nie dlatego, że jestem fanką bo nie oszukujmy się też mają buble w ofercie, ALE ich perfumy szczególnie te droższe moim zdaniem nie są w niczym gorsze od za 300zł z Sefory i to jest opinia jednej z dziewczyn, która kupuje u mnie wyłącznie perfumy. Moje ulubione zapachy są charakterystyczne i utrzymują się długo. Cena regularna tego zapachu to 169,90zł i znajdziesz go tutaj. Tonkę Bean znajdziesz jest w tym momencie niedostępna, ale gdybyś szukała to tutaj. Co ciekawe oba zapachy to unisexy.


6. Butelka termiczna Collar - minimalistyczna butelka z nutą glam, która łączy ze sobą wszystko co lubię w designie. Głęboka czerń i złoto to dzieło włoskich projektantów, którzy połączyli minimalizm i taką moim zdaniem surowość skandynawską z "bogactwem" glamour. Jej pojemność to 750 ml, a zrobiona jest ze stali nierdzewnej pokrytej teflonem. Z kolekcji jesień 2018. Cena to 302zł. Butelkę znajdziesz tutaj. Idealna do ciepłej wody, o której pozytywnych skutkach dla organizmu już wspominałam w różnych miejscach.


7. Zaufanie waluta przyszłości - książka Michała Szafrańskiego, którego obserwuje od prawie jego początków. Chyba najbardziej transparentnego faceta w polskiej blogosferze. Opisuje swoją drogę od zera do 7 mlm złotych przychodu. Kolejną jego świetną książką jest Finansowy ninja. Za jakiś czas wlecą tu recenzje obu. Natomiast myślę, że warto się wyposażyć, ponieważ to nie są książki wyłącznie dla blogerów. Znajdziesz ją tutaj


8. Zestaw do aromaterapii - zestaw zawiera dyfuzor, frakcjonowany olej kokosowy, broszurę dotyczącą olejków oraz 5 olejków na które składają się między innymi olejek lawendowy, mięta pieprzowa, dzika pomarańcza itd. Zestaw ten kosztuje ok €150, czyli jakieś 600zł. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o olejkach pytajcie Dorotę


9. Komplet do spania - najbardziej polecany do spania jest jedwab. To dotyczy zarówno pościeli jak i ubrań do spania. Latem przyjemnie chłodzi, zimą rozgrzewa. Nie wspomnę o zaletach dla włosów i cery bo nie wzmagają puszenia oraz plątania włosów, ale także nie zostawiają odcisków na twarzy. Podobne komplety znajdziesz tutaj w cenie ok 200zł. Pamiętajcie jednak by sprawdzać materiał z którego jest dany komplet. 


Szczerze mówiąc miałam przy pisaniu tego postu sporo rozterek, ponieważ moje wewnętrzne rozdarcie między rzeczami praktycznymi, a pięknymi dało o sobie znać. Jako taki trochę "techniczny" typ miałam też ciągoty w stronę gadżetów. Myślę, że o tym zrobię prezentownik przy innej okazji 💓


Trzymaj się ciepło buntowniczko!


Dzisiaj przychodzę do Ciebie z podsumowaniem, ale trochę przewrotnie bo nie jest to podsumowanie ubiegłego roku. Dlaczego go nie robię? Wiem co nie wyszło i czemu nie wyszło. Nie chcę tutaj dołować ani Ciebie ani siebie.



Z tego tekstu dowiesz się zatem dwudziestu rzeczy, które zrobiłam dla siebie i swojego biznesu w tym nowym roku. Nie przedłużając, zaczynamy:

  1. Postanowiłam ograniczyć stres. Zdecydowałam wyeliminować w całości albo przynajmniej częściowo czynniki stresujące z mojego życia. W zeszłym roku trafiłam na książkę "Okrągły rok bez stresu", która jest podzielona na 52 tygodnie. Zawiera ćwiczenia relaksacyjne, mandale do kolorowania, miejsca na notatki, a nawet przepisy na przekąski, napary czy własne kremy. Podejmuje w bardzo ciekawy sposób wiele tematów i równocześnie pozwala nam się zabrać za obniżenie własnego stresu w sposób holistyczny, czyli tak jak najbardziej lubię. Gorąco polecam książkę każdemu kto potrzebuje się odstresować.
  2. Od zawsze coś notuje (właściwie od dziecka) więc naturalnym był powrót do pisania pamiętnika lub jak kto woli dziennika. Wiesz to coś takiego do czego sięgasz codziennie albo prawie codziennie i piszesz tam o tym co złego albo dobrego wydarzyło się konkretnego dnia. Czasem po prostu przelewasz swoje myśli na papier, żeby zrobić w głowie porządek. Jedni korzystają z dobrodziejstw elektroniki, ale ja wolę zwykły notes. No może nie taki zwykły bo lubię fancy, ładne notesy i takie same długopisy.
  3. Wróciłam do rysowania, a właściwie do szkicowania. Póki co nie są to rzeczy, które chciałabym Wam tu prezentować bo po latach nie robienia tego już właściwie zapomniałam jak trzymać ołówek. Dacie wiarę? To nie jest chyba jak z jazdą na rowerze. Najważniejsze, że wróciłam do tematu. No i kupiłam całkiem fajny szkicownik ;)
  4. Zainwestowałam w kolejne książki z tematyki urodowej w którą się mega wkręciłam. W zeszłym roku z polecenia Blimsien zaopatrzyłam się z książkę "Skin Coach", ale było mi mało... Pod koniec roku doszła więc "Joga piękna" Marty Kucińskiej (również z polecenia Blimsien) chociaż Martę także śledzę na Insta i prawdopodobnie tak czy siak bym chwyciła za tą książkę. Niedawno zwróciłam też uwagę na książkę "Sekrety urody Koreanek" Charlotte Cho, która zmieniła całkowicie moje myślenie o dbaniu o cerę. Myślę, że będę wrzucać recenzje tych książek na bloga, żebyście mogły ocenić czy warto Wam się w nie zaopatrzyć.
  5. Zaczęłam zmieniać moją pielęgnację cery. Dlaczego? Bo już wiem jaka pielęgnacja to dobra pielęgnacja i wiem, że zdrowa cera to piękna cera. Wbrew pozorom nasze zdrowie prędzej czy później odbija się na cerze. A nasza skóra jest naszym największym organem. Dlaczego więc ją traktujemy po macoszemu albo wręcz olewamy? Codziennie staram się pić wodę, a od rana ciepłą wodę z cytryną i miętą (bo takiej "gołej" nie jestem w stanie wypić) i więcej się ruszać. Zdrowszy ja, zdrowsza moja cera i większa energia do działania i do pracy.
  6. Lepsza organizacja i określanie celów. Przede wszystkim dla swojego biznesu, ale również dla siebie. Dlaczego? Głównie po to, żeby nie rozpraszać się pierdołami i żeby nie zaczynać coraz to nowych projektów bo multitasking jest o kant dupy... Jeśli wiesz co mam na myśli. Co za tym idzie pierwszy raz w życiu wzięłam się za stworzenie mapy marzeń. Możesz o niej więcej przeczytać w sieci, ale w dużym skrócie chodzi o wizualizację tego co chcesz osiągnąć bo to pomaga się skupić na najważniejszych rzeczach. Mi w stworzeniu mojej wersji pomagała Ewa z Happy Joy Lab, która zaczyna swoją przygodę z biznesem online i będzie inspirować kobiety do zmian. Gorąco polecam bo ta kobieta to chodzący wulkan energii, który motywuje, pozytywnie nastraja, ale przede wszystkim wspiera w zmianie. Ewa jest także moją klientką, która ma okazję testować program, który w tym roku chcę wdrożyć dla swoich klientek. Pokaże mapę marzeń w innym artykule z dokładnym case study. Może nawet będzie o tym film na moim kanale, zobaczymy.
  7. Zrobienie sobie przerwy od ludzi. Do pewnego stopnia właśnie tak można to nazwać. Szczególnie tych z którymi wiążą się trudne wspomnienia mniej lub bardziej szczęśliwe i towarzystwo, których niestety nie zawsze dobrze na mnie wpływało. Nauka, którą wyniosłam z lat ubiegłych to nic na siłę. Szczególnie jeśli w między czasie dostrzegasz, że niczego nie wnosicie we wzajemne relacje albo wręcz czujesz się dziwnie, nie na swoim miejscu, a na pewno nie w miejscu gdzie nie możesz mówić co myślisz albo nie możesz czuć się źle, a zamiast tego musisz się uśmiechać i udawać, że wszystko jest super i jeszcze znosić fałszywość niektórych jednostek. Czasem trzeba odpuścić. Podobno to całkiem przydatna umiejętność.
  8. Odpicowanie Instagrama, który ma być jednym z dwóch głównych źródeł ruchu dla mojej strony www. Co to właściwie znaczy? Poniekąd graficzny majstersztyk bo przez wiele lat to właśnie grafiką się zajmowałam, a teraz efekty możesz oglądać na moim profilu.
  9. Odpicowanie Instagrama nie-graficznie, czyli właściwie jak? Cóż jak chcesz rozwijać biznes to musisz wiedzieć jak ten biznes promować, jak docierać do nowych odbiorców, jaką treść tworzyć i w jakiej formie. Stąd zgłosiłam się do Natalii, która ogłosiła akcję w której przygotuje personalizowanego ebooka oraz presety dedykowane dla konkretnego konta. Załapałam się i efekty będziesz mogła oglądać już niedługo. W końcu ogarnęłam używanie Lightrooma na telefon i generalnie jaram się jak dziecko, że zajebistą rzeczą będzie wdrażanie tego wszystkiego.
  10. Przygotowanie się do otwarcia kanału na YT. Zaopatrzyłam się w odpowiednie szablony, żeby ogarnąć branding bo nie chciałabym zaczynać bez estetycznie ogarniętego kanału. Spisane pomysły na tematy filmów więc jedyne co Ci pozostaje to kliknięcie suba, ponieważ jeśli osiągnę magiczny próg 100 subów to będę mogła zmienić adres url na zgodny z moją stroną www. Jeśli chcesz dowiedzieć się co nie co o pielęgnacji cery, włosów, biznesie online, grafice, fotografii, podróżowaniu, produktach cyfrowych, ale także o różnych sposobach zarabiania to nie czekaj tylko zapraszam do obserwowania, żeby nie przegapić startu :)
  11. Praca nad stroną www, która już niedługo będzie skończona w 100%. W tym momencie brakuje tylko moich zdjęć, działającego formularza zapisu, strony z kursami i narzędziami. Także już wiele nie zostało, ale trzymaj kciuki.
  12. Możliwe, że nie uwierzysz bo ja też do końca w to nie wierzę 🙈, ALE założyłam TikToka i jeśli chcesz posłuchać z przymrużeniem oka o tym co robię albo zobaczyć jak narzekam na to co mnie wkurza czy drażni to zapraszam tutaj
  13. Nadrabiam kurs, który kupiłam całe wieki temu od dziewczyny, która zrobiła coś niesamowitego. Co? Podróżuje, zarabia na tworzeniu mega treści, tworzeniu produktów dla swoich odbiorców. Kobieta orkiestra, która uczy nie tylko jak dobrze wychodzić na zdjęciach, ale także jak wyrazić siebie kreatywnie.
  14. Porwałam się z motyką na słońce i wymyśliłam sobie przygotowanie mini kursu o dbaniu o cerę, ponieważ chce nie tylko szerzyć wiedzę z tego zakresu, zarażać inne kobiety chęcią do większego dbania o siebie, ale także zarabiać na rekomendowaniu świetnych produktów. Dla jasności nie jestem kosmetologiem tylko konsultantką. Nie polecam rzeczy, których sama nie używałam i przed poleceniem komukolwiek produktu robię research, ponieważ BEZPIECZEŃSTWO moich klientek jest na pierwszym miejscu. Więcej już niedługo w osobnym wpisie.
  15. Ciąg dalszy pracy nad obfitością, czyli robię ćwiczenia i słucham kursu od Riya Sokol, która prowadzi różne kursy związane z emocjami, medytacje itd. Szczerze mówiąc jestem z tych wątpiących więc nie byłam do końca przekonana czy mi to faktycznie pomoże. Jednak polecam każdej kobiecie, która chce nad sobą pracować. Zapisać już się chyba nie można, ale możesz obejrzeć każde wideo na jej kanale na YT.
  16. Nie ma nic ważniejszego niż zdrowie, ale jak wszyscy doskonale wiemy dbanie o nie w czasach koronaświrusa bywa trudne. Kolejki są naprawdę niezłe, a z tego co się ostatnio dowiedziałam chyba największe do terapeutów. Możesz się sama domyśli dlaczego. Ta izolacja i obostrzenia jak widać bardzo nam służą. Aczkolwiek udało się umówić wizyty i badania, które przez dłuższy czas odkładałam na później bo zawsze było coś ważniejszego.
  17. Porządki w "apteczce", czyli konkretne posprzątanie pudła z lekami w którym było dosłownie wszystko. Też tak masz, że chomikujesz wszystko jakby miało się to nie wiadomo kiedy przydać? Wystarczy! W tym roku kolejny raz ograniczam używanie leków, żeby być zdrowszym. Z tych zażywanych na stałe została witamina C, D3, astaksantyna i wellnesspack dla kobiet, o którym możliwe, że napiszę tutaj więcej.
  18. Kolejne porządki w kosmetyczce. Głównie po to by sprawdzić czego tak naprawdę używam, co jest mi potrzebne, a co nie. I przede wszystkim by pozbyć się rzeczy, które nie są zbyt zdrowe, czyli przegląd tego co mam pod względem składników.
  19. Ograniczam jedzenie mięsa. Nie stanę się zaraz wege i super fit bo wciąż zdarza mi się zjeść śmieciowe jedzenie, ale nie jest to normą. Raczej raz na miesiąc, często dużo rzadziej. Chociaż jestem ciekawa i generalnie lubię eksperymenty kulinarne więc pewnie będę próbować wielu dań wege i nie tylko. Swego czasu nawet zrobiłam coś ala tygodniowy plan posiłków i zastanawiam się czy nie zrobić z tego ebooka. 
  20. Staram się być bardziej eko. Ale co to dla mnie znaczy? Nie kupować pierdół, których nie będę używać, kupować więcej rzeczy z drugiej ręki, kupować rzeczy nie będące zapakowane w plastik. Aczkolwiek bycie eko dla mnie wiąże się nieodłącznie z minimalizmem. A to ostatnie oznacza dla mnie pozbycie się rzeczy, których nie potrzebuje (przekazanie innym, którym może się przydać) albo wyrzucenie rzeczy, które już się do niczego nie nadają. Nie oszukuj się, że rzeczy sprzed 5 lat jeszcze założysz albo że książki Twoich dzieci z podstawówki jeszcze Ci się do czegoś przydadzą. Szczególnie jeśli Twoje dzieci już są dorosłe, a plan edukacji się bardzo szybko zmienia więc najprawdopodobniej już ich nikomu nie oddasz więc lepiej je zanieść do najbliższej biblioteki jeśli zechcą je przygarnąć. To samo dotyczy ubrań, starych bombek, których już na choince nie wieszasz, ale wciąż je trzymasz. Odpowiedz sobie na pytanie ile z rzeczy, które masz fizycznie w domu są Ci tak naprawdę POTRZEBNE.

To moje podsumowanie. A jak wygląda Twoje? Co zrobiłaś dla siebie, swojego zdrowia lub swojego biznesu w tym nowym roku?

P.S. Jeśli chciałabyś zrobić coś dla swojego biznesu odezwij się do mnie - wspólnie coś wymyślimy. 
payhip

Ulubione

Glam & Rebel ❤ I am a business trainer and beauty influencer who will help you build an online business and live life on your own terms! I help enterprising women in the beauty, health and wellness industry earn more in less time, building a great brand image on the Internet.